Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobieta. Pokaż wszystkie posty
Niech się wyżyję i trochę sobie pokrytykuję - nie tylko ze względu na to, że wycieczka do Wiednia się nie udała.

W każdym razie, gdy jestem w bibliotece i zauważę książkę Martyny Wojciechowskiej, przyciąga mnie ona niemiłosiernie. Zawsze wezmę, widząc kolorowe ilustracje na dobrym papierze i opowieści z różnych krańców świata. Sama postać Martyny jednak mnie irytuje.

Od każdej z jej książek oczekuję, że przedstawi ona historię danego bohatera. Och, gdyby mogła się ona odbywać bez udziału inwazyjnego narratora. Martyna, miast przedstawić reportaż jako narrator ukryty (oczywiście nie sądzę, że to jedyna dobra droga), wnosi swoje cztery litery na każdą stronę, narzucając nam swój punkt widzenia. A przeglądając zdjęcia, chwilami czuję, jakbym oglądała jej prywatny album z pamiątkami z podróży. Przecież nie o Martynę powinno tu chodzić, a o ciekawe dla nas bohaterki. Martyna z dzieckiem, Martyna ze szczurami, Martyna to, Martyna tamto. Dżizas...



W każdym razie, co do doboru historii nie mogę się przyczepić. Bohaterki bardzo interesujące, zamieszkujące różne zakątki globu, z różnym podejściem do życia i sytuacją rodzinną. Dziwi mnie jednak trochę eurocentryczny sposób postrzegania przez prawdziwą główną bohaterkę, czyli oczywiście Martynę, różnych kultur. Po tylu latach podróżowania nadal "dziwi się" - Jak ona może tak żyć?!, Jak można zabijać niewinne byki na corridzie?!, itd., itd. - czyli nieuchronne spojrzenie Europejczyka - trochę naiwne, trochę pod publiczkę.

Zdjęcia, jak zawsze, piękne. Nie Martyna je jednak robiła - inaczej nie mogłaby się w nich zmieścić.

Mimo wszystko książka jest wciągająca. Historie pisało życie, więc czyta się miło, szybko i z ciekawością. Tylko ta postać podróżnika za bardzo w blasku fleszy. Podróżnik zawsze kojarzył mi się ze skromnością. I niech tak pozostanie.

Dla fanów i niefanów, którzy jeszcze nigdy Afro Kolektywu nie słyszeli, polecam zacząć od samego początku lub od samego końca. Ten pierwszy sposób pokaże Wam, iż wkręcając się w pierwsze utwory zespołu, sprzed roku 2010, można się bardzo wkręcić, natomiast te po 2010 znienawidzić. I na odwrót, jeśli zaczynacie od końca. Jeden z zespołów, który dokonał ułagodzenia.

Wróćmy jednak do tematu. Przed rokiem 2010, Afrojaxx wyrażał swoje stanowisko względem kobiet w wielu utworach, wielu niecenzuralnych. Weźmy za przykład Seksualną czekoladę...

 
Chodź do mnie będzie wesoło
Kiedy rozbierzemy się będzie goło(...)
To co robię nazywa się furora
Wobec tego proszę cię wyliż mi wora
I nie martw się myłem go wczoraj
Nie lubisz mnie? jesteś chora
Nie podobam ci się? masz kiepski gust
Ale mimo to chciałbym wylizać twój biust
Bo chlipać, chlipać językiem
Jestem w tym prawdziwym mistrzem





 
Bardziej radykalnie jest W poprzednim życiu:

Dziwki przychodzą i odchodzą, mężczyzna
Nie ładuje się w utopie, bo to bez sensu,
Wiesz: "nie leń się chłopie, i nie klnij przy dziecku".
Nie, jak zużyta, wymieniam na inną,
Niech wie cipa, że podchodzę zimno, (…)
Najcenniejsze co pannie kupiłem to fifa
Nienabita, nabyta w kiosku w metrze.
Traktować je jak powietrze - cała filozofia,
One wszytkie to kurwy i kropka!...




Dobrze, iż przynajmniej wie, że Mężczyźni są odrażająco brudni i źli.
A o nowych utworach, które zabrały surowy i fajny klimat kolektywowi, nie chcę się wypowiadać. Ale tych numerów słuchajcie. We mnie jakoś nie godzą piosenki szowinistyczne... :P